Pokonferencyjne impresje: We can! | Typografia, edytorstwo i design - Koło Naukowe Edytorów UŁ

Raz, dwa, trzy… Próba mikrofonu!

Ok, otóż historia rozpoczyna się od stosunkowo ciepłego i słonecznego poranka, kiedy to kilkanaście kobiet (odwieczny problem z pierwiastkiem męskim na filologii polskiej) z trzech kół naukowych zebrało się na drugim piętrze Wydziału Filologicznego przy ul. Kościuszki 65, by przetransportować do Łódzkiego Domu Kultury materiały, które miały uświetnić konferencję Tekst-Tworzywo-Twórca.

Hm, nie, jednak zbyt nudny ten wstęp. Tak naprawdę już od godz. 9.00 w poniedziałek 11 kwietnia zjadały nas wszystkich nerwy. Na Kościuszki zebrało się nagle tyle osób, że w pewnym momencie było nas więcej niż rzeczy do zabrania. W tramwaju wyglądaliśmy jak wycieczka szkolna, brakowało nam jedynie pomarańczowych kamizelek i obowiązkowych jednorazowych aparatów fotograficznych. Inni użytkownicy komunikacji miejskiej prawdopodobnie znienawidzili nas jeszcze zanim wsiedliśmy z nimi do wagonu. Mieliśmy wielkie torby, rulony z plakatami, pudła zawierające prawie 400 programów konferencji i inne rzeczy, których nie powstydziłby się sam Święty Mikołaj.

W ŁDK oczekiwali już na nas partnerzy konferencji, zwarci i gotowi na przygotowywanie wystaw (co, jak się później okazało, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania). Mieliśmy zaledwie trzy godziny na skręcenie stelaży i antyram, w których miały zostać wystawione prace Grafixpolu i Red Melon Studio. W całych przygotowaniach brało udział ponad 20 osób, a i te zasoby w niektórych momentach wydawały się zbyt małe. Na godzinę przed oficjalnym otwarciem panował prawdziwy chaos, ludzie wyrywali sobie włosy z głów, biegali z krzykiem wymachując rękami, niektórzy rzucali się spazmatycznie na podłogę (no dobrze, trochę tu nazmyślałam…). O 13.30 sytuacja była już pod kontrolą. Na sali zaczęli pojawiać się pierwsi goście i referenci. Przybyła przedstawicielka Urzędu Miasta, reprezentacja Katedry Edytorstwa. Za to do ostatnich chwil trzymała nas w niepewności prof. Barbara Wolska, kierowniczka Katedry, która zgodziła się otworzyć oficjalnie konferencję. Śmiem stwierdzić, że bez tej dozy adrenaliny moglibyśmy uznać konferencję za nieważną =].

Pierwszy dzień był przetarciem szlaków. Znakomita większość z nas pierwszy raz w życiu organizowała konferencję, nie mówiąc już o tym, że TTT rozrosło się do niesamowitych rozmiarów zarówno pod względem liczby uczestników i ośrodków akademickich, z których do nas przyjechali, jak i w związku z ogromnym zainteresowaniem mediów. Poniedziałek stał pod znakiem sztuki edytorskiej. Aż czworo z pięciu referentów prezentowało wystąpienia związane z designem, komunikacją wizualną i typografią. Janek z Grafixpolu dodatkowo zachęcał publiczność do działalności kreatywnej polegającej na malowaniu specjalnie zaprojektowanych przez niego i jego żonę Kasię plakatów interaktywnych zebranych pod wspólną nazwą wystawy „Zostaw wiadomość”. Zgodnie z oczekiwaniami, w przerwie pomiędzy obradami, publiczność (w tym spora reprezentacja KNE UŁ) dosłownie rzuciła się do stołów, na których leżały plakaty, w podnieceniu chwyciła za specjalnie przygotowane kredki i mazaki i dała upust swoim emocjom. Nie wszystko widać na zdjęciach zamieszczonych w galerii, ale musicie wiedzieć, że jednymi z najczęściej zostawianych wiadomości były „komunikaty” sportowe. Mariusz (reżyser filmu dokumentalnego z konferencji) natychmiast odnalazł na plakacie litery CKM (Włókniarz Częstochowa), natomiast Asia czerwonym mazakiem nakreśliła historyczny moment powstania Widzew.

We wtorek, mimo drobnego niewyspania (normalni ludzie nie wstają o 6.00 rano…), organizatorzy byli bardziej zrelaksowani, uśmiechnięci i gotowi na przyjęcie kolejnych referentów. 12 kwietnia był bowiem prawdziwym maratonem, jeśli chodzi o wystąpienia. Obrady trwały od 10.00 do 18.00, z dwoma przerwami na herbatę i ciasteczko oraz przerwą obiadową. To właśnie we wtorek powitaliśmy gości z Katowic, Krakowa i Warszawy. Również w tym dniu ze swoimi prezentacjami wystąpiła większość członków KNE. Po południu pojawiła się ekipa filmowa, którą w skrócie można by nazwać nieco natarczywą ;). Panowała jednak atmosfera ogólnego zadowolenia i satysfakcji. „Zmęczenie? Jakie zmęczenie?!” – zdawały się mówić twarze organizatorów. W końcu byliśmy tam z własnej nieprzymuszonej woli, przeżywaliśmy przygodę życia! Przygodę, którą bardzo chętnie powtórzymy.

Trzeciego dnia doświadczyliśmy prawdziwego medialnego oblężenia. W ogóle środa była niezwykle dynamiczna. Od samego rana po każdym wystąpieniu wybuchały żywe dyskusje. Dały one efekt w postaci drobnego opóźnienia czasowego, ale zamiast się nim martwić, cieszyliśmy się z zaangażowania publiczności. W przerwie przybyli dziennikarze internetowi i radiowi, a przy stoisku cateringowym zbierały się tłumy, kontynuujące nad ciasteczkiem i herbatą konwersacje rozpoczęte po poszczególnych wystąpieniach. Kolejni śmiałkowie zostawiali wiadomości na plakatach. Krótko mówiąc: czyste szaleństwo! Chyba najlepiej tę atmosferę oddawała facebookowa relacja na żywo. W pewnych momentach nie panowaliśmy już nad ogólnym poruszeniem. Ba, sami chętnie się mu poddawaliśmy.

Podczas oficjalnego zakończenia konferencji aż miło było patrzeć na widownię, którą szczelnie wypełniali nasi nieocenieni goście, przedstawiciele mediów, partnerzy, osoby prawdziwie zafascynowane tematyką naszej konferencji i wystawami. Jeszcze długo po zamknięciu imprezy na sali wymieniano się opiniami, pochwałami, komentowano organizację i cudowną atmosferę, jaka towarzyszyła nam przez wszystkie trzy dni.

Praca nad konferencją objęła w sumie sześć trudnych miesięcy, podczas których stawaliśmy naprzeciw wielu trudności organizacyjnych czy finansowych, a wiele osób rzucało nam kłody pod nogi. Miewaliśmy wiele chwil zwątpienia, martwiliśmy się, czy impreza spotka się z pozytywnym przyjęciem, czy wszystkie nasze ambitne plany zostaną zrealizowane, czy goście z innych miast wyjadą z Łodzi z miłymi wspomnieniami…

Chcieliśmy zrobić coś zupełnie innego, uciec od stereotypu konferencji, na której referenci „odbębniają” swoje, a publiczność zasypia na siedząco.

Teraz możemy już śmiało powiedzieć:

Zadanie wykonane!

Tekst: Justyna Niedbała

Skomentuj

  • Spotkania

    Semestr zimowy 2015/2016

    Poniedziałki, 17.30–19.00
    (tydzień B)
    sala -01 (poziom -1), Wydział Filologiczny UŁ
    ul. Pomorska 171/173

    Najbliższe spotkanie wyjątkowo:
    w terenie – "Pozytyvka" o 18:30 w czwartek 17 grudnia

    Dowiedz się więcej o spotkaniach!

  • Polub nas!