Book Art Museum — magia książki artystycznej | Typografia, edytorstwo i design - Koło Naukowe Edytorów UŁ

Przy jednej z ulic na Księżym Młynie mieści się Muzeum Książki Artystycznej (Book Art Museum). Założone w 1993 roku, za swój dom obrało sobie Willę Henryka Grohmana — XIX-wiecznego łódzkiego fabrykanta i wielkiego mecenasa sztuki. Nie bez przyczyny właśnie ten budynek został przez fundatorów muzeum wybrany na jego siedzibę. Za życia Grohman gromadził w nim wszelkiego rodzaju wytwory myśli artystycznej, a także organizował spotkania artystów i wystawy.

Muzeum to — jak powiedzielibyśmy dziś — rodzinny biznes. Fundatorami Book Art Museum są państwo Tryzno, Jadwiga i Janusz, a także ich syn, Paweł. Są to osoby, których pasja dla techniki drukarskiej i książek przełożyła się na rozległą działalność artystyczną, od pracy zecerskiej poczynając, na organizacji wszelakich wydarzeń (np. wystaw) i międzynarodowej współpracy artystycznej kończąc.

Kiedy w sobotę rano mijaliśmy próg muzeum nie byliśmy jeszcze świadomi tego, że zostaniemy tak hojnie obdarowani intelektualnie. Mimo wieloletniego doświadczenia w pracy drukarskiej i oprowadzaniu gości muzealnych, państwu Tryzno daleko jest do wpadania w rutynę.

Już na wejściu przywitał nas domowy zwierzyniec: pies i kilka kotów, które to przez całą wizytę nie odstępowały nas ani na krok. Weszliśmy za panią Jadwigą do jednego z pomieszczeń i zajęliśmy miejsca przy dużym stole. Rozpoczęliśmy od ogólnej rozmowy na temat działalności muzeum, a pani Jadwiga opowiedziała nam pokrótce dzieje i rodzaje książek artystycznych.

Książką artystyczną nazywamy, najogólniej mówiąc, książkę, którą zrobił artysta. Trzeba jednak pamiętać, że na przestrzeni wieków zmieniało się podejście do takich wydań. I tak w odniesieniu do średniowiecza można mówić o pięknie zdobionych, wykaligrafowanych i oprawionych w skórę książkach, których forma była głęboko zakorzeniona w tradycji skyptorskiej. Współcześnie czasem wraca się do tych wzorców, stosując papiery wysokiej jakości i stylizując publikacje na „wiekowe”. Przykładem na to może być działalność Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley.

Drugim rodzajem książek artystycznych są tzw. książki-obiekty. Ich artyzm polega na tym, że ich projektanci inspirują się formą książki i na jej podstawie tworzą coś nowego. To głównie z tym rodzajem kojarzą się współcześnie książki artystyczne.

I wreszcie trzeci rodzaj to tzw. just books, czyli zwykłe książki. Tutaj, w przeciwieństwie do powyższych, mamy już do czynienia z publikacjami wysokonakładowymi, ale wciąż zachowany zostaje element artystyczny, który przejawia się w koncepcie. Książki te na ogół mają motyw przewodni, zamysł twórczy górujący nad całością, któremu to zamysłowi podporządkowana jest cała forma książki. Historia tego rodzaju wiąże się chociażby z nazwiskiem Andy’ego Warhola. Są to wydania raczej przeznaczone do oglądania niż do czytania. Jak słusznie zauważyła p. Jadwiga, współcześnie coraz więcej książek kierowanych do dzieci i młodzieży przybiera właśnie taką formę, ponieważ rozwijają wyobraźnię i „uplastyczniają” umysł.

Gdy już podszkoliliśmy się z zakresu książek artystycznych, p. Jadwiga zaprosiła nas do podziemnych pomieszczeń, gdzie czekał już na nas jej mąż, pan Janusz.

Po obowiązkowym zapozowaniu do (powyższego) zdjęcia p. Janusz w sposób niezwykle obrazowy i fascynujący opowiedział nam historię druku w pigułce, zwracając uwagę na najważniejsze wydarzenia i dodając wiele własnych, błyskotliwych komentarzy. Słuchaliśmy między innymi o tym, jak rozwinęła się technika offsetowa, dlaczego Gutenberg wydrukował tylko 180 egzemplarzy Biblii i ani jednego więcej oraz że tak naprawdę nie wykazał się zbyt dużą oryginalnością, ponieważ aby zrobić swoją dociskową maszynę drukarską przerobił po prostu maszynę do wyciskania winogron. Przekonaliśmy się też na własne oczy o wyższości maszyn rolowych nad dociskowymi (maszyna rolowa umożliwia równomierną siłę nacisku na każdym fragmencie papieru, a sam docisk jest miejscowy, więc nie potrzeba mieć dużo pary w ramionach, by sobie z nim poradzić, podczas gdy pierwsze maszyny dociskowe zamykające się nożyczkowo trzeba było żmudnie ustawiać, by uzyskać taki sam docisk na górze i na dole strony).

Zobaczyliśmy najprawdziwszy w świecie linotyp zastępujący pracę dziewięciu zecerów, a także monotypy umożliwiające skład bardziej skomplikowanych publikacji takich jak np. encyklopedie. Pan Janusz pozwolił nam pomyszkować (w granicach rozsądku oczywiście) w swoim królestwie, jak również cierpliwie odpowiadał na nasze pytania i pokazywał krok po kroku, jak działa każda maszyna (a ma ich w swoim posiadaniu całkiem sporo).

Warto wspomnieć, że pan Janusz niejednokrotnie prowadził swoją opowieść takim tonem, że czuliśmy się, jakbyśmy właśnie wchodzili w posiadanie wiedzy dostępnej tylko wybrańcom. Nie muszę chyba mówić, jak trudne zadanie stało więc przez p. Jadwigą, kiedy przyszła, by zabrać nas ponownie na górę, gdzie mieliśmy oglądać książki wykonane przez Wydawnictwo CdA działające w Muzeum. Dość wspomnieć, że wracaliśmy do pana Janusza dwa razy, a niektórzy z nas wyrazili nawet chęć zamieszkania w podziemiach i spania razem z maszynami (i kotami, które po nich buszowały).

Kiedy już wreszcie udało się nas wyciągnąć „na powierzchnię”, powróciliśmy do stołu, gdzie już czekały na nas unikatowe publikacje, z których część została wydrukowana w bardzo niskich nakładach. Pani Jadwiga zaprezentowała nam między innymi bibliofilskie wydanie „Siedmiu bram Jerozolimy” Pendereckiego czy biografię artystyczną Henryka Grohmana, której okładkę stanowią dwie cegły, wyglądem przypominające te, z których zbudowano większość łódzkich fabryk i domów ich właścicieli. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem pomysłowości pracowników wydawnictwa, która zawsze przekładała się na taką formę wydanej książki, by idealnie oddawała ona treść czy koncept. Po prostu zakochaliśmy się w książkach artystycznych.

Po ponad dwugodzinnej wizycie w muzeum, opuszczaliśmy jego mury z szeroko otwartymi z zachwytu oczami i ogromną wdzięcznością w sercach. Dziękujemy więc w tym miejscu pani Jadwidze i panu Januszowi, za uchylenie nam rąbka tajemnicy, za cierpliwość i za podzielenie się z nami swoją niebywałą wiedzą i umiejętnościami.

Muzeum Książki Artystycznej to miejsce nie tylko warto odwiedzenia, ale wręcz obowiązkowy punkt na liście miejsc, które należy zobaczyć w swoim życiu. W końcu każdy z nas już od dziecka ma do czynienia z książkami. Wypada więc wiedzieć coś więcej na temat tego, co doprowadziło do znanego nam efektu końcowego.

– – –

Więcej zdjęć z naszej wizyty w Book Art Muzeum można znaleźć w Galerii.

Zapraszamy też na stronę Muzeum Książki Artystycznej, gdzie można poczytać o historii tego miejsca, jego fundatorach, publikacjach czy organizowanych wydarzeniach.

Skomentuj

  • Spotkania

    Semestr zimowy 2015/2016

    Poniedziałki, 17.30–19.00
    (tydzień B)
    sala -01 (poziom -1), Wydział Filologiczny UŁ
    ul. Pomorska 171/173

    Najbliższe spotkanie wyjątkowo:
    w terenie – "Pozytyvka" o 18:30 w czwartek 17 grudnia

    Dowiedz się więcej o spotkaniach!

  • Polub nas!