ZAWÓD: PROJEKTANT. Wykłady o grafice na ŁDF | Typografia, edytorstwo i design - Koło Naukowe Edytorów UŁ

W szarobury sobotni poranek sala kinowa Muzeum Kinematografii wypełniła się po brzegi zainteresowanymi odpowiedzią na pytanie, czy Design zmienny jest? Pod takim hasłem przebiegał bowiem cykl wykładów poświęconych grafice, podczas których projektanci dzielili się z publicznością swymi doświadczeniami, poglądami na temat projektowania, a także zdradzali, skąd czerpią inspiracje.

Jesteśmy tutaj, czyli kontekst w projektowaniu

O tym, że design i historia idą w parze przekonywał w swoim wystąpieniu pt. Polska grafika projektowa jako forma transformacji, racjonalizacja i dezorganizacja Rene Wawrzkiewicz. Na podstawie prezentowanych logotypów i plakatów politycznych, dla których punkt odniesienia stanowiła Solidarność, mogliśmy się przekonać, że design nie istnieje w oderwaniu od społeczeństwa, jego narodowego charakteru i korzeni historycznych. Oglądanie się na Zachód i próby dostosowania się do tamtejszych standardów mogą doprowadzić do utraty autentyczności i naszej polskiej estetyki, która nieraz wygląda jak szyld ze sklepu mięsnego o nazwie Golonka czy budki na polskich bazarach, ale jednak jest wyjątkowa, prawdziwa i własna.

Ku czystej formie

W kolejnym wykładzie Kuba Sowiński przedstawił ewolucję graficzną magazynu projektowego „2+3D”. Projektant opowiedział o początkach powstania pisma, współpracy na linii projektant–redakcja i kolejnych etapach przemiany graficznej kwartalnika, polegającej na uzyskaniu formy idealnej, zarówno dla grafika, jak i dla odbiorcy.

Projekty z przyszłości i termowizje

Doświadczeniami z zakresu projektowania podzielili się także Magdalena i Artur Frankowscy. Zaprezentowali publiczności projekty, będące owocem współpracy z różnymi zleceniodawcami i powstające w różnorodnych przestrzeniach, nawet tych potencjalnych, jak w przypadku projektu plakatów tworzonych dla nieistniejącego jeszcze muzeum, czy projektu okładki dla nowojorskiego czasopisma „Cabine”, którego tematem przewodnim w 2015 r. będą polskie lasy. Wszystkie numery mają okładkę ukazującą ten sam fragment lasu, ale widziany z perspektywy różnych zwierząt: psa, węża, jelenia, rekina i innych. Mój dotychczasowy światopogląd, czy też światoogląd, całkowicie zachwiało spojrzenie na rzeczywistość oczami krewetki.

Jak projektować, by nie zwariować

Swoimi sposobami na bycie twórczym przez całe życie podzielił się Daniel Mizieliński z Hipopotam Studio. Hasło przewodnie wykładu brzmiało tamagotchi. Ta japońska zabawka odmieniła życie projektanta, który na jej podstawie omówił kilka zasad artystycznego funkcjonowania. I tak pierwsza zasada dobrego designu brzmi: bawić się, a więc czerpać przyjemność z tego, co się robi. Owocem takiej twórczej zabawy w przypadku Hipopotam Studio są książki, takie jak D.O.M.E.K, Kto kogo zjada, czy D.E.S.I.G.N, niby dla dzieci, ale czytane również przez dorosłych.

Ponadto, zdaniem projektanta, nie da się robić dobrego designu na drożdżówkach. Jedzenie to esencja projektowania (wykładowca zdradził nawet szczegóły swego codziennego menu i wiemy już, że na śniadanie jada owsiankę). Ważne są także nostalgia, czyli inspirujące powroty do czasów dzieciństwa, punktualność (nawet w tamagotchi jest zegarek), ciągłe zdobywanie nowych umiejętności, a także, jak nazwał to projektant, update, czyli świadomość tego, co dzieje się wokół nas w designie, ale nie tylko. Nie należy się także bać zarówno wchodzenia w nowe rejony, ale i podejmowania ryzyka w znanych sobie obszarach. Zdystansowane podejście do siebie i tego, co się robi, które zaprezentował Daniel Mizieliński, wprawiły w błogi nastrój zapewne nie tylko mnie.

Projekt szyty na miarę

Kolejne dwa wystąpienia dotyczyły budowania spójnego systemu informacji miejskiej. Mateusz Obarek i Maciej Rytczak opowiedzieli na przykładzie rebrandingu Olsztyna o uniwersalnym problemie nie tylko projektowania nowej przestrzeni miejskiej, ale przede wszystkim konsekwentnego wdrażania tego projektu.

Swoimi doświadczeniami na polu kreowania systemów informacji podzieliła się następnie Justyna Kucharczyk, która przedstawiła obecnym na wykładzie kilka opracowanych przez siebie projektów, udzielając zgromadzonym cennych wskazówek, jak profesjonalnie przygotować taki projekt i przebić się z nim do świadomości inwestorów. Wykład ten okazał się w pewnym sensie przełomowy, gdyż choć organizatorzy optymistycznie liczyli na otwarte dyskusje, to uczestnicy zgodnie stronili od zadawania pytań wykładowcom. Po szóstym z kolei wystąpieniu Justyny Kucharczyk na desperacką prośbę moderatora: „No zadajcie jakieś pytanie”, wreszcie padło pierwsze, nomen omen Artura Frankowskiego, ale po nim nieśmiało pojawiły się kolejne. Ja tymczasem wymknęłam się z sali, zwalniając miejsce, ku uciesze tych, którym nie poszczęściło się na tyle, by słuchać o grafice, wygodnie spoczywając w kinowym krześle. Absolutnie zainspirowana, bogata w nowe doświadczenia i wiedzę z zakresu projektowania szłam ulicami Łodzi i rozmyślałam nad alternatywą dla drożdżówki (której domagał się mój żołądek), charakterem narodowym mieszkańców ziemi obiecanej i otaczającym mnie designem — ciasnym, ale własnym.

Tekst: Anna Mateusiak
Moderatorem wykładów był oficjalny partner KNE UŁ – Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej.

Źródła zdjęć:

1. Golonka
2. Polskie lasy
3. Kto kogo zjada, Domek

Skomentuj

  • Spotkania

    Semestr zimowy 2015/2016

    Poniedziałki, 17.30–19.00
    (tydzień B)
    sala -01 (poziom -1), Wydział Filologiczny UŁ
    ul. Pomorska 171/173

    Najbliższe spotkanie wyjątkowo:
    w terenie – "Pozytyvka" o 18:30 w czwartek 17 grudnia

    Dowiedz się więcej o spotkaniach!

  • Polub nas!