7 grzechów głównych designu | Typografia, edytorstwo i design - Koło Naukowe Edytorów UŁ

Projektowanie graficzne, jak wszystko inne, podlega sądowi. W rolę sędziego wchodzić mogą różne osoby: egzaminator w trakcie sesji, szef w pracy, klient… Każde dzieło wymaga od swojego stwórcy odpowiedniego przygotowania, rozważenia różnych opcji, przestrzegania pewnych zasad i… unikania największych grzechów.

W tym artykule przedstawimy największe błędy, jakie może popełnić grafik/składacz w trakcie budowania projektu od podstaw. Niektóre z sytuacji będą skrajne i być może nawet absurdalne, jednak celem jest tu nie stworzenie muzeum osobliwości, ale przestroga.

1. Pożądanie

Pierwszym grzechem na liście jest pożądanie. Może się Wam to wydać skądinąd znajome, ponieważ polega na zbytnim uwielbieniu wobec cudzych projektów, ze szkodą na własnych.

Projektant może być tak zafascynowany tym, co zrobili inni, że w swojej pracy będzie bardziej oddawał im cześć niż demonstrował własny styl. Nie ma nic złego w podziwianiu dorobku innych artystów, jednak Twoja praca powinna być… no cóż, Twoja.

Zanim zaczniesz nowy projekt, oczyść umysł. Unikniesz w ten sposób nawet nieświadomego naśladownictwa rzeczy które już widziałaś/-eś. Jeśli poczujesz, że już w początkowym stadium sugerujesz się tym, co stworzyli inni, „zrestartuj się”, zacznij od nowa. Zrób wszystko, co w Twojej mocy, by Twoja praca była oryginalna.

2. Obżarstwo

Ten grzech rozpoznać dość łatwo. Objawia się w przesadzie, zastosowaniu zbyt wielu tzw. bajerów w jednym projekcie. Umieszczanie zbyt wielu niepotrzebnych elementów w layoucie może zamieszać w głowie odbiorcy, zaburzyć myśl przewodnią designu. Kiedy przekroczysz tę linię, cała praca idzie na marne. Złoty środek leży w wyczuciu odpowiedniego balansu składników i pomysłów.

Oczywiście znajdą się tacy klienci, którzy będą chcieli, by w ich stronę/książkę/cokolwiek innego „wcisnąć” najwięcej, jak się da. W takim wypadku staraj się znaleźć subtelniejsze rozwiązania, które zaspokoją pragnienia zleceniodawców, nie odbijając się jednocześnie na jakości projektu.

Jeśli czujesz, że zbliżasz się do popełnienia tego grzechu, wykonaj telefon do przyjaciela – poproś kogoś, by spojrzał na Twój projekt „świeżymi” oczami, obiektywnie. Być może konieczne będą drastyczne zmiany, by uchronić projekt od bycia dla odbiorcy przytłaczającym.

3. Chciwość

Chciwości nietrudno się ustrzec. Stara prawda głosi, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Kiedy projektant pracuje na własną rękę, jako tzw. freelancer, i ma wiele zadań w toku, może mieć trudność z poświęcaniem odpowiedniej ilości uwagi każdemu z osobna. Oczywiście jest też presja zapłaty za projekty. Bez względu na powody, kiedy to pieniądze zaczynają żądzić – projekt cierpi.

Nie twórz projektów „na odwal się”, wkładaj serce w każdy z nich. Każdy designer jest artystą. Kiedy wypłata zaczyna przyćmiewać Twój osąd, wróć do pierwszej myśli, która wywołała w Tobie ekscytację na temat danego projektu.

Chciwość jest silną motywacją, ale nigdy nie powinna być Twoją inspiracją. Rzucaj sobie wyzwania, ale nie bazujące na wypłacie.

4. Lenistwo

Jeden z najczęściej popełnianych grzechów w środowisku grafików. Każdy, kto powtarza w swoich projektach pewne pomysły, wzory, kombinacje elementów, jest winny lenistwa. Kiedy już się popadnie w taki szablon, bardzo trudno odzyskać swoją reputację.

Projektant powinien robić wszystko, co w jego mocy, by uczynić każdy ze swoich layoutów wyjątkowym. Jeśli przyłapiesz się na lenistwie, poszukaj nowych źródeł inspiracji. Różne style i wpływy odświeżą Twoje spojrzenie i skierują pracę graficzną na nowe tory.

5. Gniew

Pod żadnym pozorem nie pozwól, by podczas tworzenia projektu kontrolę nad Tobą przejął gniew. Ten grzech objawia się nie w Twoim designie, ale w słowach i działaniach. Musisz unikać przkraczania pewnej linii. Gniew projektanta odbija się negatywnie na nim samym, nie wspominając już nawet o relacjach z współpracownikami/szefem/klientami.

Oczywiście wolno Ci być dumną/dumnym ze swojego projektu, ale to klient decyduje o tym, co się nadaje, a co nie i musisz to uszanować. Prowokowanie czy nawet atakowanie swojego zleceniodawcy jest z gruntu bezcelowe.

Wszczynanie wojny z klientem może pogrzebać cały proces. Daj sobie czas na przeanalizowanie własnych myśli, zanim wyślesz do klientów maile z pogróżkami. W ten sposób nie spalisz za sobą mostów i nie zaprzepaścisz własnego wysiłku.

6. Zazdrość

Grzech ten polega na przesadnej fascynacji sukcesami innego projektanta, która prowadzi do kopiowania go w celu odniesienia podobnego tryumfu. Przez to możesz zatracić własny styl. Są sposoby na to, jak wykorzystać cudzą pracę, którą podziwiamy i uniknąć przy tym ślepej wtórności wobec niej.

Taka graficzna zazdrość jest szkodliwa w Twoim otoczeniu – możesz dużo stracić w oczach swoich kolegów po fachu i nie tylko. Jednym ze sposobów na oparcie się chęci skopiowania czyjejś pracy jest rozpoznanie podstawowej idei danego projektu, a następnie przepuszczenie jej przez sito własnego spojrzenia i zamienienie w oryginalny pomysł.

Można także znaleźć rozwiązanie jak wyrazić coś podobnego do tego, co głosi nasz „wzór”. Nie jest to kopiowanie, a raczej prezentowanie nowej interpretacji danego schematu.

7. Duma

Duma jest ostatnia na liście, ale nie najmniej ważna. Każdy designer bywa czasem naprawdę dumny ze swojego projektu. Może to jednak doprowadzić do zejścia z pierwotnej ścieżki.

Kiedy spojrzenie na design zaczyna projektantowi przesłaniać poczucie własnej wartości, do akcji wkroczyła już duma. W takiej sytuacji layout zaczyna wyrażać swojego stwórcę, a nie ideę, o jaką chodziło klientowi. Odbiorcy wszędzie znajdują odciski palców grafika i to na nich skupiają swoją uwagę zamiast na wiadomości, jaką przekazywać ma projekt.

Projektant musi pozostać anonimowy, mniej lub więcej. Oczywiście odbiorca powinien mieć świadomość tego, kto stoi za projektem, z którym ma do czynienia, jednak trzeba uważać na zostawianie zbyt wielu znaków rozpoznawczych na swojej pracy. Duma jest dobra, ale podobnie jak wszystko, potrzebuje kontroli. Zapewnienie jej to Twoja odpowiedzialność.

Podsumowując…

Mając w pamięci te kilka krótkich uwag, czynienie postępu w tworzeniu projektu jest na pewno znacznie łatwiejsze. Kluczem do sukcesu jest świadomość.

 

Tekst na podstawie materiałów internetowych: Justyna Niedbała

Skomentuj

  • Spotkania

    Semestr zimowy 2015/2016

    Poniedziałki, 17.30–19.00
    (tydzień B)
    sala -01 (poziom -1), Wydział Filologiczny UŁ
    ul. Pomorska 171/173

    Najbliższe spotkanie wyjątkowo:
    w terenie – "Pozytyvka" o 18:30 w czwartek 17 grudnia

    Dowiedz się więcej o spotkaniach!

  • Polub nas!